Ten szczyt w Paśmie Radziejowej jest dobrym celem na pół dnia, bo łączy czytelny szlak, wieżę widokową i panoramę, która przy dobrej pogodzie naprawdę wynagradza podejście. Ja traktuję go jako jedną z tych tras, na których liczy się nie tyle wysokość sama w sobie, ile prosty wybór: krótki spacer na wieżę, klasyczne wejście z Tylmanowej albo dłuższe przejście grzbietem. Poniżej rozpisuję to tak, żeby łatwo było zdecydować, który wariant ma sens.
Najważniejsze informacje w kilku punktach
- Na grzbiecie Pasma Radziejowej stoi wieża widokowa dostępna przez cały rok.
- W lokalnych opisach spotkasz też nazwę Suchy Groń, więc w terenie warto znać oba określenia.
- Najpraktyczniejsze wejście z Tylmanowej zajmuje około 2 godz. 20 min i liczy 5,7 km.
- Najkrótszy wariant do samej wieży to około 20 minut marszu od miejsca, gdzie kończy się dojazd.
- To dobra wycieczka na rodzinny wypad, ale w błocie, mgle i zimą robi się wyraźnie trudniejsza.
- Jeśli chcesz czegoś więcej niż szybki spacer, najlepiej połączyć wejście z dłuższą trasą grzbietową.
Koziarz czy Suchy Groń i skąd bierze się zamieszanie
Właśnie tu najłatwiej o nieporozumienie: część map i opisów pokazuje nazwę Koziarz, a lokalne materiały częściej prowadzą do Suchego Gronia. Dla turysty najważniejsze jest to, że chodzi o ten sam cel w Beskidzie Sądeckim, na grzbiecie Pasma Radziejowej, z wieżą widokową na szczycie.
To miejsce leży nad Tylmanową, na terenie Popradzkiego Parku Krajobrazowego, i ma wysokość podawaną najczęściej jako 942 lub 943 m n.p.m. Różnica w liczbach nie zmienia niczego w praktyce, ale dobrze pokazuje, że przy tej górze funkcjonują dwa porządki nazewnicze: mapowy i lokalny. Ja zawsze polecam zapamiętać oba, bo wtedy nie gubisz się ani przy planowaniu trasy, ani przy czytaniu drogowskazów.
W terenie to nie jest szczyt, który wybija się samą bryłą. Jego siła polega na położeniu i na tym, że wieża otwiera widok ponad koronami drzew. Dzięki temu całość działa nie jak „kolejna górka”, tylko jak sensowny punkt widokowy z bardzo konkretną nagrodą na końcu. Z tej perspektywy najważniejsze staje się już nie to, jak nazywa go mapa, ale jak wygodnie do niego dojść.
Jak wejść na szczyt bez niepotrzebnego kombinowania
Jeśli chcesz po prostu dobrze zaplanować wyjście, wybór trasy ma większe znaczenie niż sama meta. Ten szczyt można zdobyć krótko i bez zadyszki, ale można też zrobić z niego pełnoprawną górską wycieczkę. Poniżej zestawiam trzy najpraktyczniejsze warianty.
| Wariant | Start | Czas i dystans | Najlepszy dla |
|---|---|---|---|
| Krótki spacer do wieży | Końcówka dojazdu w Tylmanowej | ok. 20 min, 666 m, +125 m | Rodzin, osób z małymi dziećmi, szybkiego wypadu na widok |
| Klasyczne wejście zielonym szlakiem | Tylmanowa | ok. 2 godz. 20 min, 5,7 km, +572 m | Osób, które chcą poczuć prawdziwe podejście, ale bez całodziennej logistyki |
| Przejście grzbietowe do Krościenka | Szczyt lub okolice Jaworzynki | ok. 3 godz. 22 min, 11,3 km, głównie zejście | Turystów, którzy wolą dłuższy spacer z zejściem w inną stronę |
Najbardziej lubię zielony wariant z Tylmanowej, bo daje uczciwe wrażenie wejścia w góry. To nie jest męcząca ściana, ale też nie jest zwykły spacer po lesie. Po drodze masz wyraźne podejście, fragmenty bardziej leśne i moment, w którym teren zaczyna się otwierać. Dla mnie to właśnie ten kompromis sprawia, że trasa jest najciekawsza.
Jeśli zależy Ci wyłącznie na widoku z wieży, krótki dojazdowy spacer wystarczy. Jeśli jednak jedziesz po górskie doświadczenie, nie po „odhaczenie atrakcji”, wybierz dłuższy wariant. Z kolei zejście w stronę Krościenka ma sens wtedy, gdy chcesz zrobić z wycieczki przejście, a nie pętlę. Dzięki temu góry pracują dla Ciebie, a nie przeciwko planowi dnia.

Co daje wieża widokowa i kiedy najlepiej tam wejść
Na Koziarzu stoi drewniana wieża o wysokości ponad 20 metrów, zbudowana w 2015 roku. To ważne, bo sam szczyt jest zalesiony i bez tej konstrukcji panorama byłaby dużo skromniejsza. Wieża robi tu całą robotę: podnosi punkt widokowy ponad las i pozwala zobaczyć rozległy fragment okolicy bez szukania szczelin między drzewami.
Przy dobrej przejrzystości widać stąd Gorce, Beskid Sądecki, Beskid Wyspowy, Pieniny, Tatry, a także przełom Dunajca. Ja szczególnie cenię ten moment, kiedy widok nie jest jeszcze „pocztówkowo idealny”, ale już wyraźnie szeroki. To nadal realna góra, nie platforma dla samej platformy. W takich miejscach zawsze sprawdzam prognozę, bo mgła albo niska chmura potrafią zabrać większość sensu całego wyjścia.
Najlepsza pora? Rano albo późnym popołudniem, ale tylko wtedy, gdy nie gonisz na oślep do zmroku. Światło o wschodzie i zachodzie zwykle daje głębię krajobrazu, jednak po zmroku zejście robi się mniej przyjemne, zwłaszcza gdy wracasz po mokrej ściółce. Jeśli planujesz zdjęcia, lepiej iść w dzień z dobrą widzialnością niż liczyć, że „jakoś to będzie” przy gęstym zamgleniu.
W praktyce wieża jest też wygodna wtedy, gdy pogoda jest lekko kapryśna. Zadaszenie i konstrukcja pozwalają zrobić krótki postój, ale nie zastępują normalnego przygotowania. Nie warto traktować tego miejsca jak miejskiej atrakcji z pełnym zapleczem. To nadal góry, tylko z bardzo dobrym finałem.
Dla kogo to będzie dobra wycieczka, a kiedy lepiej odpuścić
Ten cel szczególnie dobrze działa, gdy chcesz połączyć umiarkowany wysiłek z konkretną nagrodą na końcu. Nie jest to trasa tylko dla wytrawnych piechurów. Z drugiej strony nie polecałabym jej osobom, które oczekują zupełnie płaskiego podejścia albo asfaltowej przechadzki pod samą wieżą.
- Rodziny z dziećmi - krótki dojściowy wariant jest sensowny, ale przy zielonym szlaku trzeba już liczyć się z podejściem i zmęczeniem.
- Początkujący turyści - spokojnie dadzą radę, jeśli zabiorą odpowiednie buty i nie będą spieszyć się na siłę.
- Osoby w deszczu lub po deszczu - muszą liczyć się z błotem i śliską ściółką, zwłaszcza na leśnych odcinkach.
- Zima - bywa atrakcyjna, ale dojazd i dojście mogą być wyraźnie trudniejsze; w takich warunkach nie zakładałabym „szybkiego wejścia” bez zapasu czasu.
- Spontaniczny wypad bez ekwipunku - to najgorszy pomysł, bo właśnie tu najczęściej wychodzą braki w obuwiu, wodzie i odzieży przeciwdeszczowej.
Najczęstszy błąd widzę w tym, że ktoś patrzy na krótki czas dojścia i zakłada, że wycieczka będzie banalna. To tylko częściowa prawda. Krótki odcinek na sam szczyt nie mówi nic o jakości dojazdu, stanie podłoża i zmęczeniu po dłuższym zejściu. Jeśli jedziesz z myślą o rodzinnej wycieczce, dobrze jest od razu ustalić, czy chodzi o spacer na wieżę, czy o pełniejsze wyjście w góry.
Ja zawsze dorzucam jeszcze jedną prostą zasadę: jeśli prognoza zapowiada słabą widzialność, lepiej wybrać inny dzień. To nie jest trasa, która wybacza całkowicie zamknięty horyzont, bo jej sens opiera się właśnie na panoramie. Bez niej zostaje po prostu przyzwoity leśny marsz, a to już trochę mniej interesujące.
Jak połączyć ten cel z dłuższą trasą po Beskidzie Sądeckim
Największą zaletą tego miejsca jest elastyczność. Możesz zrobić z niego krótki, półdniowy wypad albo włączyć je w dłuższe przejście grzbietem. Jeśli masz ochotę na więcej niż jeden punkt widokowy, najlepszym kierunkiem jest dalsza wędrówka w stronę Dzwonkówki i Krościenka. Wtedy wieża nie jest końcem wycieczki, tylko mocnym przystankiem po drodze.
Taki układ szczególnie dobrze działa, gdy chcesz wyjść rano, spędzić w górach kilka godzin i zejść w innym miejscu niż start. To wygodne rozwiązanie logistycznie, ale wymaga sensownego planu powrotu. Jeśli jedziesz jednym autem, trzeba wcześniej sprawdzić, czy pętla nie zamieni się w niepotrzebny problem z transportem.
Jeżeli z kolei wolisz krótszy dzień, sensowna jest wycieczka „na wieżę i z powrotem” z Tylmanowej. To dobry kompromis dla osób, które chcą zobaczyć panoramę, ale nie mają ochoty na bardzo długi marsz. Właśnie dlatego traktuję ten szczyt bardziej jako elastyczny punkt programu niż jako obowiązkowy cel sam w sobie.
Co zaplanować przed wyjściem na grzbiet
Przed takim wyjściem najlepiej sprawdzają się trzy rzeczy: pogoda, buty i realny czas powrotu. To brzmi prosto, ale właśnie te elementy najczęściej decydują o tym, czy wycieczka będzie przyjemna, czy tylko „zaliczona”. Jeśli jedziesz po widoki, nie zakładaj, że dasz radę na szybko między innymi sprawami dnia.
- Weź buty z dobrą podeszwą - śliska ściółka i błoto potrafią zepsuć nawet łatwy odcinek.
- Zabierz wodę i mały zapas jedzenia - na szczycie nie licz na zaplecze gastronomiczne.
- Sprawdź widzialność - panorama to główny argument za tą trasą.
- Załóż zapas czasu na zejście - wracanie po zmroku albo w wilgoci jest dużo mniej komfortowe niż podejście.
- Nie przeceniaj krótkiego dojścia - 20 minut na mapie nie oznacza, że cała wycieczka jest równie lekka.
Jeśli miałabym doradzić jeden wybór, postawiłabym tak: krótki spacer od końca dojazdu wybierz wtedy, gdy chcesz zobaczyć wieżę bez wysiłku; zielony szlak z Tylmanowej, gdy chcesz poczuć prawdziwe podejście; a dłuższą trasę grzbietową, gdy zależy Ci na całym dniu w górach. To właśnie za tę prostą czytelność lubię Suchy Groń najbardziej - daje szybki efekt, ale nie zamyka drogi do dłuższej, porządnej wędrówki.